{"id":398,"date":"2021-05-18T20:58:55","date_gmt":"2021-05-18T18:58:55","guid":{"rendered":"http:\/\/suryn.pl\/?page_id=398"},"modified":"2021-05-20T19:18:43","modified_gmt":"2021-05-20T17:18:43","slug":"strona-86-i-87","status":"publish","type":"page","link":"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/strona-86-i-87\/","title":{"rendered":"Strona 86 i 87"},"content":{"rendered":"\n<p><strong><span style=\"color:#c04e6a\" class=\"has-inline-color\">Mi\u0142o\u015b\u0107\u00a0jest jak otwarty skarbiec<\/span><\/strong><\/p>\n\n\n\n<p><strong>Wspomnienie Walentyny Suryn<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Przypominam sobie takie wydarzenie: zbli\u017ca\u0142o si\u0119&nbsp;Bo\u017ce Narodzenie, ka\u017cdy kupuje wtedy karpia. My byli\u015bmy troch\u0119&nbsp;za biedni, nie planowali\u015bmy takiego wydatku, ale nie utyskiwali\u015bmy. Okaza\u0142o si\u0119&nbsp;jednak,&nbsp;\u017ce pojawi\u0142&nbsp;si\u0119&nbsp;znajomy, kt\u00f3ry przyni\u00f3s\u0142&nbsp;nam karpia w prezencie. Karp by\u0142&nbsp;jeszcze&nbsp;\u017cywy i zrobi\u0142o mi si\u0119&nbsp;go szkoda. Andrzej powiedzia\u0142,&nbsp;\u017ce go nie zabije, ja te\u017c&nbsp;nie mog\u0142am. M\u00f3wi\u0119&nbsp;wi\u0119c do niego: Wiesz co zrobi\u0107! A on: Do Drawy go wypuszcz\u0119!<\/p>\n\n\n\n<p>Rowerem pomkn\u0105\u0142&nbsp;nad rzek\u0119, wpu\u015bci\u0142&nbsp;ryb\u0119&nbsp;do wody, karp pop\u0142yn\u0105\u0142, a Andrzej radosny wr\u00f3ci\u0142&nbsp;do domu. Ja te\u017c&nbsp;si\u0119&nbsp;cieszy\u0142am, no bo przecie\u017c&nbsp;po co ta smutna historia,&nbsp;\u017ceby\u015bmy prze\u017culi karpia. Spyta\u0142am jeszcze Andrzeja, co mu karp powiedzia\u0142&nbsp;na po\u017cegnanie. A Andrzej na to,&nbsp;\u017ce Weso\u0142ych&nbsp;\u015awi\u0105t.<\/p>\n\n\n\n<p>M\u00f3j syn mia\u0142&nbsp;wiele takich historii. Potrafi\u0142&nbsp;ujarzmi\u0107&nbsp;sw\u00f3j egoizm i nie kierowa\u0107&nbsp;si\u0119&nbsp;tylko osobist\u0105&nbsp;ch\u0119ci\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Bardzo kocha\u0142y go dzieci, one przewa\u017cnie kochaj\u0105&nbsp;tych, kt\u00f3rzy maj\u0105&nbsp;dobre serce. Raz da\u0142&nbsp;im zabawki \u2013 znalaz\u0142&nbsp;co\u015b&nbsp;w swoim biurku i rzuci\u0142&nbsp;przez okno. Potem nie dawa\u0142y mu ju\u017c&nbsp;spokoju. Wo\u0142a\u0142y pod oknem: Panie Andrzejku \u2013 pami\u0105tki! A kiedy ju\u017c&nbsp;niewiele tych \u201epami\u0105tek\u201d zosta\u0142o, Andrzej pyta\u0142&nbsp;mnie: Co tym bachorom jeszcze da\u0107? Ju\u017c&nbsp;wyrzuci\u0142em przez okno wszystko z biurka.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale zawsze co\u015b&nbsp;znajdywa\u0142, kredki jakie\u015b, o\u0142\u00f3wki, a dzieci wszystkim si\u0119&nbsp;cieszy\u0142y. Obieca\u0142&nbsp;im,&nbsp;\u017ce jak wr\u00f3ci z Kanady przywiezie india\u0144skie pi\u00f3ropusze. Dzi\u015b, doros\u0142e ju\u017c&nbsp;dzieci wspominaj\u0105c czasem,&nbsp;\u017ce Andrzej obieca\u0142&nbsp;im india\u0144skie pami\u0105tki i nic z tego nie wysz\u0142o.<\/p>\n\n\n\n<p>Andrzej by\u0142&nbsp;dzieckiem bardzo radosnym, weso\u0142ym, z du\u017c\u0105&nbsp;fantazj\u0105. W zabawach by\u0142&nbsp;kreatywny i zwykle on organizowa\u0142&nbsp;kolegom z podw\u00f3rka ciekawe zaj\u0119cia. Koledzy garn\u0119li si\u0119&nbsp;wi\u0119c do niego, by\u0142&nbsp;w\u015br\u00f3d nich liderem, prowodyrem. Wnosi\u0142&nbsp;do towarzystwa pomys\u0142owo\u015b\u0107, dowcip i&nbsp;\u017cywio\u0142ow\u0105&nbsp;rado\u015b\u0107. Z nikim nie wszczyna\u0142&nbsp;b\u00f3jek, konfliktowe sytuacje potrafi\u0142&nbsp;obr\u00f3ci\u0107&nbsp;w&nbsp;\u017cart. W domu jednak bywa\u0142&nbsp;czasem niegrzeczny i dokuczliwy. Moralizowa\u0142am wtedy, m\u00f3wi\u0142am,&nbsp;\u017ce anio\u0142ek tw\u00f3j odchodzi od ciebie, bo nie\u0142adnie m\u00f3wisz, nie\u0142adnie post\u0119pujesz. A on odpowiedzia\u0142: Mamu\u015b, ja starego diab\u0142a nie lubi\u0119&nbsp;i nie b\u0119d\u0119&nbsp;go s\u0142ucha\u0142, ale malutkiego diabe\u0142eczka zawsze pos\u0142ucham.<\/p>\n\n\n\n<p>Mia\u0142&nbsp;bardzo humanitarne podej\u015bcie do przyrody. Wyczuwa\u0142&nbsp;jej&nbsp;\u0142ad, porz\u0105dek, kt\u00f3rego nie wolno naruszy\u0107. Nawet muchy nigdy nie zabi\u0142. Otwiera\u0142&nbsp;okno i m\u00f3wi\u0142: masz szans\u0119, wyno\u015b&nbsp;si\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Do takiej zwyk\u0142ej, codziennej pracy specjalnie si\u0119&nbsp;nie garn\u0105\u0142, mia\u0142&nbsp;swoje zaj\u0119cia. Gdy prosi\u0142am go,&nbsp;\u017ceby pom\u00f3g\u0142&nbsp;troch\u0119&nbsp;w polu, bo po&nbsp;\u015bmierci m\u0119\u017ca zosta\u0142am sama z naszymi uprawami i w sezonie od rana pracowa\u0142am, najcz\u0119\u015bciej m\u00f3wi\u0142: Mamu\u015b, do obiadu b\u0119d\u0119&nbsp;si\u0119&nbsp;k\u0105pa\u0142, potem co\u015b&nbsp;zjem, a potem pomog\u0119. I do\u0142\u0105cza\u0142&nbsp;do mnie, zwykle na godzink\u0119, czasem nawet dwie.<\/p>\n\n\n\n<p>Ojciec Andrzeja bywa\u0142&nbsp;czasem dla niego surowy. Goni\u0142&nbsp;go do nauki, bo nie bardzo mu sz\u0142o, zw\u0142aszcza z matematyk\u0105. Zabierz si\u0119&nbsp;lepiej do matematyki, radzi\u0142, zamiast wierszykami si\u0119&nbsp;bawi\u0107. Andrzej udawa\u0142,&nbsp;\u017ce s\u0142ucha, ale widocznie nie s\u0142ucha\u0142, bo jak mia\u0142&nbsp;jakie\u015b&nbsp;dwadzie\u015bcia lat zacz\u0105\u0142&nbsp;powa\u017cnie zajmowa\u0107&nbsp;si\u0119&nbsp;poezj\u0105. By\u0142&nbsp;bardzo podbudowany, gdy w Olecku dosta\u0142&nbsp;nagrod\u0119&nbsp;za wiersz.<\/p>\n\n\n\n<p>Podobno nie zamierza\u0142&nbsp;startowa\u0107&nbsp;wtedy w konkursie, nie mia\u0142&nbsp;przygotowanego wiersza, koledzy nam\u00f3wili go,&nbsp;\u017ceby co\u015b&nbsp;szybko napisa\u0142&nbsp;i tym wierszem wygra\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Dobrze nam si\u0119 \u017cy\u0142o z Andrzejkiem, spokojnie, chocia\u017c&nbsp;on potrzebowa\u0142&nbsp;ruchu. Gna\u0142o go gdzie\u015b&nbsp;wci\u0105\u017c. Wyje\u017cd\u017ca\u0142&nbsp;do przyjaci\u00f3\u0142, a mia\u0142&nbsp;ich wielu w ca\u0142ej Polsce. Czasem po\u017cycza\u0142am pieni\u0105dze,&nbsp;\u017ceby m\u00f3g\u0142&nbsp;podr\u00f3\u017cowa\u0107, bo widzia\u0142am&nbsp;\u017ce mu tutaj za ciasno. Nie przepada\u0142&nbsp;za miastami. Znajdowa\u0142am w jego r\u0119kopisach notatki: \u201eBo\u017ce, Warszawa\u201d, \u201eO Bo\u017ce, zn\u00f3w&nbsp;\u0141\u00f3d\u017a\u201d, ale je\u017adzi do miast, bo t\u0119skni\u0142&nbsp;do ludzi. Gdy d\u0142u\u017cej by\u0142&nbsp;tutaj wyrusza\u0142&nbsp;na ca\u0142odzienne wyprawy rowerowe. Cz\u0119sto przywozi\u0142&nbsp;z nich ciekawe kamienie. Rozk\u0142ada\u0142&nbsp;je potem na stole i zaprasza\u0142,&nbsp;\u017ceby\u015bmy si\u0119&nbsp;im wsp\u00f3lnie przygl\u0105dali, podziwiali.<\/p>\n\n\n\n<p>Kr\u00f3tko by\u0142&nbsp;z nami, ale zostawi\u0142&nbsp;sporo pami\u0105tek. Po jego&nbsp;\u015bmierci zacz\u0119\u0142am przepisywa\u0107&nbsp;r\u0119kopisy. Dzi\u0119ki temu coraz lepiej go poznawa\u0142am. My\u015bla\u0142am sobie, Chryste Panie, takie pi\u0119kne te wiersze, nigdy si\u0119&nbsp;nie pochwali\u0142, nigdy nie dawa\u0142&nbsp;mi do przeczytania, czasem tylko m\u00f3wi\u0142,&nbsp;\u017ce co\u015b&nbsp;gdzie\u015b&nbsp;opublikowa\u0142. Smutno mi si\u0119&nbsp;robi, gdy uzmys\u0142awiam sobie,&nbsp;\u017ce nie zd\u0105\u017cy\u0142&nbsp;nawet zobaczy\u0107&nbsp;pierwszego tomiku wierszy, kt\u00f3ry przygotowywa\u0142&nbsp;z Waldkiem. Niekt\u00f3rzy uwa\u017caj\u0105,&nbsp;\u017ce praca poety, to jest po prostu leniuchowanie, a on napisa\u0142&nbsp;cenne wiersze, kt\u00f3re wyja\u015bniaj\u0105,&nbsp;\u017ce to nie tak. Pisze w nich o poezji, jak o ci\u0119\u017ckiej s\u0142u\u017cbie,&nbsp;\u017ce poeci u\u015bwi\u0119caj\u0105&nbsp;swoj\u0105&nbsp;ziemi\u0119, bo m\u00f3wi\u0105&nbsp;w jej imieniu.<\/p>\n\n\n\n<p>Pami\u0119tam jak wr\u00f3ci\u0142&nbsp;z Warmii wychudzony bardzo, zapadni\u0119ty. Chcia\u0142am go ratowa\u0107&nbsp;jedzeniem. Poprosi\u0142&nbsp;o kozie mleko, wi\u0119c przez jaki\u015b&nbsp;czas je\u017adzi\u0142am rowerem siedem kilometr\u00f3w w jedn\u0105&nbsp;stron\u0119&nbsp;do Lubcza, do pana Paluszkiewicza, kt\u00f3ry mia\u0142&nbsp;gospodarstwo ekologiczne i hodowa\u0142&nbsp;kozy. Piek\u0142am mu te\u017c \u017cytni chleb razowy, bo tylko taki chcia\u0142&nbsp;je\u015b\u0107. Wtedy wyci\u0105gn\u0119\u0142am go z do\u0142ka, ale to nie by\u0142&nbsp;pierwszy raz kiedy&nbsp;\u017ale si\u0119&nbsp;czu\u0142&nbsp;i nie ostatni, niestety. Potem ci\u0105gle co\u015b&nbsp;mu dolega\u0142o. Czasem histeryzowa\u0142&nbsp;troch\u0119&nbsp;i stawia\u0142&nbsp;na nogi znajomych, bo wielu chcia\u0142o mu pomaga\u0107. Kiedy\u015b&nbsp;w nocy zawo\u0142a\u0142&nbsp;mnie i m\u00f3wi: \u2013 Mama, chyba umr\u0119. Ja ju\u017c&nbsp;przywyk\u0142am,&nbsp;\u017ce mu si\u0119&nbsp;ci\u0105gle co\u015b&nbsp;si\u0119&nbsp;dzieje, wi\u0119c si\u0119&nbsp;specjalnie nie przej\u0119\u0142am. \u2013 Daj ty spok\u00f3j, Andrzej,&nbsp;\u015bpijmy \u2013 powiedzia\u0142am. \u2013 Nie, musimy jecha\u0107, bo kiepsko ze mn\u0105. Jedziemy do Poznania \u2013 zarz\u0105dzi\u0142. Jak jedziemy do Poznania? Czym? W nocy? Co robi\u0107, my\u015bl\u0119&nbsp;sobie. Zadzwoni\u0142am wtedy do pa\u0144stwa Konarzewskich. Oni zorganizowali samoch\u00f3d i kierowc\u0119. Nigdy tego nie zapomn\u0119. Jechali\u015bmy w nocy, nad ranem zatrzymali\u015bmy si\u0119&nbsp;przy wej\u015bciu do szpitala, a Andrzej m\u00f3wi,&nbsp;\u017ce ju\u017c&nbsp;wszystko dobrze,&nbsp;\u017ce w\u0142a\u015bnie mu min\u0119\u0142o.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-right\"><a href=\"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/strona-84-i-85\/\" data-type=\"URL\" data-id=\"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/strona-84-i-85\/\">Poprzednia<\/a>&nbsp; <a href=\"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/strona-88-i-89\/\" data-type=\"URL\" data-id=\"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/strona-88-i-89\/\">Nast\u0119pna<\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mi\u0142o\u015b\u0107\u00a0jest jak otwarty skarbiec Wspomnienie Walentyny Suryn Przypominam sobie takie wydarzenie: zbli\u017ca\u0142o si\u0119&nbsp;Bo\u017ce Narodzenie, ka\u017cdy kupuje wtedy karpia. My byli\u015bmy troch\u0119&nbsp;za biedni, nie planowali\u015bmy takiego wydatku, ale nie utyskiwali\u015bmy. Okaza\u0142o si\u0119&nbsp;jednak,&nbsp;\u017ce pojawi\u0142&nbsp;si\u0119&nbsp;znajomy, kt\u00f3ry przyni\u00f3s\u0142&nbsp;nam karpia w prezencie. Karp by\u0142&nbsp;jeszcze&nbsp;\u017cywy i zrobi\u0142o mi si\u0119&nbsp;go szkoda. Andrzej powiedzia\u0142,&nbsp;\u017ce go nie zabije, ja te\u017c&nbsp;nie mog\u0142am. M\u00f3wi\u0119&nbsp;wi\u0119c do niego: Wiesz co zrobi\u0107! A on: &#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-398","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/398","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=398"}],"version-history":[{"count":4,"href":"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/398\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1177,"href":"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/398\/revisions\/1177"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/suryn.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=398"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}